Posłać sześciolatka do szkoły? W ubiegłym roku, od 1 września, naukę w pierwszych klasach rozpoczęło 200 sześcioletnich uczniów Posłać sześciolatka do szkoły? W ubiegłym roku, od 1 września, naukę w pierwszych klasach rozpoczęło 200 sześcioletnich uczniów

Posłać sześciolatka do szkoły? W ubiegłym roku, od 1 września, naukę w pierwszych klasach rozpoczęło 200 sześcioletnich uczniów (© fot. JD)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Już ponad 230 rodziców zgłosiło dzieci do zbadania w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Sześciolatki nie chcą iść do szkoły ...

Nie chcesz, by twój sześciolatek poszedł w tym roku do szkoły i twierdzisz, że nie jest jeszcze dojrzały emocjonalnie? Słaby argument. Tak naprawdę z tego powodu odroczenie dostało jedynie 19 ze 190 dzieci, które w ubiegłym roku nie przeszły specjalistycznych badań w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej.

Marzec to prawdziwe wyzwanie dla rodziców, którzy zmagają się z dylematami: czy posłać sześciolatka do szkoły, czy maluch poradzi sobie w pierwszej klasie? Niektórzy szukają różnych wymówek: nie umie jeszcze pisać, nie potrafi czytać, słabo głoskuje, jest niedojrzały emocjonalnie... Spokojnie, nie ma co wpadać w panikę. Tak naprawdę bowiem w sprawie tzw. gotowości szkolnej mogą wypowiedzieć się jedynie specjaliści. I zanosi się na to, że ten rok będzie dla nich ciężki. Do przebadania w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej zgłosiło się do dziś ponad 230 dzieci. Pierwsi chętni pojawiali się już w grudniu... W ubiegłym roku, przypomnijmy, przebadanych zostało 300 sześcio- i siedmiolatków (rodzice starszych dzieci też mogą występować o sprawdzenie gotowości szkolnej). Z różnych względów odroczonych zostało wówczas 190 dzieci. Poradnia pokusiła się o policzenie, jakie powody o tym zdecydowały.

Okazało się, że niedojrzałość emocjonalna to często wymysł rodziców. Najczęstszy powód odraczania dzieci to tak naprawdę różnego rodzaju wady wymowy. - Część z tych wad przekłada się bezpośrednio na trudności w szkole: jeśli dziecko nieprawidłowo mówi, to i nieprawidłowo pisze, czyta, wymawia głoski - tłumaczy Paulina Wiecha, psycholog z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Radomsku. - Taka wada wpływa również na samoocenę, gdyż dziecko czuje się gorsze, słabsze od rówieśników... Nie nawiązuje z nimi kontaktu, szwankują relacje między nimi.

Drugie miejsce zajęły problemy z tzw. małą motoryką. Ogólnie chodzi o sprawność rąk: jednej ręki, współpracy obu rąk, koordynacji ręka-oko. - To wszystko przekłada się na szkolną codzienność: pisanie, malowanie, wycinanie, manipulowanie różnymi przedmiotami - wylicza nasza rozmówczyni.

U sporej liczny dzieci badania wykazały również zaburzenia funkcji wzrokowo-przestrzennych. Diagnozuje je tyflopedagog, który sprawdza np. jak pracują mięśnie oczu, jak oczy współpracują ze sobą. Tego typu problemy powodują, że dzieci mają kłopoty z pisaniem, czytaniem... I jak ognia unikają ćwiczeń, podczas których trzeba wzroku używać.

Kolejne trudności, dyskwalifikujące dzieci od pójścia do szkoły związane są z zaburzeniami słuchowo-językowymi. - Dzieci z takimi wadami słabo rozumieją polecenia, trudno im się do nich dostosować. Mają kłopoty z dzieleniem wyrazów na sylaby. Słabszą mają również pamięć słuchową i mniejszy zasób słów - twierdzi Paulina Wiecha.

Jednak tak naprawdę rodzice nie zawsze mają możliwość rozpoznania tych wad u dzieci. Z łatwością wychwycą je za to specjaliści z poradni. - Dzieci, które zgłaszają się na diagnozę gotowości szkolnej przechodzą u nas cykl badań. Zajmuje się nimi psycholog, następnie pedagog, później mają badanie wzroku, słuchu i mowy - wyjaśnia Katarzyna Bąbol, dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej.
I zapewnia, że jeśli dziecko rozwija się prawidłowo, to nie ma tak naprawdę podstaw, by dawać mu odroczenie od szkoły. Nawet jeśli rodzice dostrzegają u swojego malucha pewne zachowania, które mogą świadczyć o jego niedojrzałości, to dziecko pięcio- czy sześcioletnie ma prawo do takich zachowań czy emocji.

- Rodzice teraz muszą podejmować decyzję i teraz zgłaszają się na badania. Ale przypominam, że zanim sześciolatek pójdzie do szkoły, minie jeszcze sześć miesięcy. To naprawdę dużo czasu. Jeśli dziecko rozwija się prawidłowo, to nie ma co dramatyzować, bo w szkole na pewno sobie poradzi - zapewnia szefowa poradni.

Dodajmy jeszcze, że wyniki badań przeprowadzonych przez poradnię zostały przedstawione nauczycielom. Z jednym wnioskiem: w przedszkolach i szkołach należy zatrudniać jak najwięcej logopedów.
- Jeśli chcemy, by terapia logopedyczna przyniosła efekty, musimy pracować z dziećmi od najwcześniejszych lat - apeluje Katarzyna Bąbol.

Mieszkańcy informują

Komentarze (17)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

naczelnik (gość)

Większość rodziców sześciolatków sama powinni iść zbadać się czy są emocjonalnie zdolni do wychowania swoich pociech.Zachowują się gorzej niż w średniowieczu,co nieznane,obce, nowe to należy się tego bać ,lub walczyć.

Dana (gość) (wuefista)

Komentarz ja zwykle na poziomie. Panie doradco... (od 1 kwietnia już nie - czyżby mocodawczyni miała już dość chamstwa) jako "pedagog" powinien się Pan wstydzić, język z rynsztoku, a polot i kultura poniżej dna...

brendy (gość)

Wielka pani dyrektor...ja znalazłem wady u dziecka a Wy jako poradnia nie umieliscie mu pomóc...w połączeniu ze szkołą krzywdzicie dzieci obwiniając rodziców o złe wychowanie... zle pisane opinie ktorych nie egzekwuje szkoła i odwrotnie......poradnia powinna być zlikwidowana a rodzicą chcącym naprawdę pomoc dziecią polecam opiekę w innych placówkach a kuratorium podczas wizytacji w szkole niech zasięgnie opini rodzica i dziecka a nie patrzy w pieknie wypełnione naciągniete papiery

Max Golonka Ironic (gość)

Cóż za niepostępowi i pisowscy rodzice. Jak śmią przeciwstawiać się jedynie słusznym decyzją najlepszej minister edukacji od tysiąca lat?! Podnoszą rękę kaczystowskiego reakcjonizmu na najwspanialsze rządy władzy ludowej ale ta władza reakcyjną rękę utnie!

Zbych

jak widać w Radomsku od małego dziecka są niedorozwoje ,a potem w wieku dojrzałym nie ma kto rządzić i trzeba korzystać z elementów napływowych a nie z rodowitych radomszczan.Nie ma się co dziwić,że potem wszystkich się krytykuje bo to nie są krajanie.Wuefista ma rację a ja się nie dziwię,że z Radomska nie ma w żadnej dyscyplinie dobrych zawodników na poziomie chociaż województwa,a i w innych dziedzinach praktycznie nikt się nie wyróżnia.A starsi (młodzież) się dziwią,że miasto wymiera.

Sprzątaczka szkolna (gość) (wuefista)

Do podpisującego się "wuefista". Dramat dzieci i dorosłych, mających problemy z nadwagą, nie wynika tylko z prostej przyczyny zaniedbań, czy złej woli. Poważnym tym problemem, zajmują się bowiem światowe instytucje zdrowia, alarmując i szukając rzeczywistych przyczyn, narastających we współczesnym świecie- problemów z otyłością. A nawiązując do Twojego wpisu, mam tylko nadzieję, że nie jesteś nauczycielem wychowania fizycznego, a tylko się podpisałeś tymi inicjałami. Bowiem nauczyciel, zamieszczając swój wpis, zrobi to, z dużym taktem pedagogicznym, oraz z merytoryczną znajomością zagadnienia, bez wulgaryzmów i obrażania uczniów i rodziców.

precz z zacofanymi grubasami (gość)

Bo to prawda z tymi zwolnieniami i w oczy kole.
Otłuszczone ,leniwe i rozpieszczone bachory co by tylko żarły cipsy i piły kole,nie chcą ruszać tłustych dupsk .Wtedy to równie tłuste mamusie i spasieni ,brzuchaci sapiący tatuśkowie, zwalniają z zajęć ruchowych swoje niedołężne potomstwo. He he i tak rosną kaleki życiowe skazane od małości na różne choróbska związane ze złym odżywianiem ku uciesze kochających rodziców.