Na śluby w plenerze decyduje się coraz więcej par. Spełnienie ślubnych marzeń nie musi być trudne ani bardzo drogie. Uroczystość można zorganizować samemu albo zatrudnić specjalistów...

Od dwóch lat śluby cywilne w Polsce mogą odbywać się poza urzędem stanu cywilnego. Jeśli już przyszli małżonkowie decydują się na takie rozwiązanie, wybierają raczej restauracje. Ale są i odważniejsze pary, które spełniają marzenia i pobierają się np. na cypryjskiej plaży.

Śluby w plenerze, choć powoli zyskują na popularności, wciąż stanowią niewielki odsetek uroczystości. A może to być ślub, wesele, fotograficzny plener, a nawet miesiąc miodowy w jednym.

W Radomsku ślub w plenerze wybiera raczej niewiele par. - W ubiegłym roku mieliśmy trzy takie uroczystości, w tym roku będzie podobnie. Najbliższe śluby zaplanowane są na sierpień - mówi Małgorzata Morawska, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Radomsku. - Wszystkie te uroczystości miały lub będą miały miejsce w restauracjach.

Dużo większe zainteresowanie ślubami w plenerze widać w stolicy naszego województwa, bo i urokliwych miejsc jest tu więcej. - Liczba ślubów udzielanych poza urzędem rzeczywiście rośnie - mówi Edyta Dobrowolska, dyrektor USC w Łodzi. - W ubiegłym roku mieliśmy około 60 uroczystości, w tym roku jest ich już ok. 70. Pary wybierają restauracje i zabytkowe wnętrza, największą popularnością cieszą się m. in. Pałac Poznańskiego, Dom Towarzystwa Kredytowego, Muzeum Kinematografii, Instytut Europejski, Hotel Andelsa...

Żeby wziąć ślub poza urzędem stanu cywilnego, trzeba spełnić kilka warunków. Wybrane przez młodą parę miejsce musi gwarantować zachowanie powagi, doniosłości ceremonii i bezpieczeństwa jej wszystkich uczestników. Są też dodatkowe koszty. - W myśl obowiązujących od 2 lat przepisów, za zorganizowanie takiej uroczystości przyszli małżonkowie muszą zapłacić 1000 złotych - dodaje Morawska.

A co jeśli młodym nie wystarcza sceneria restauracji czy piękno lokalnego krajobrazu? Bogate oferty organizacji ślubów można znaleźć w wielu restauracjach, hotelach i ośrodkach wypoczynkowych nad morzem czy w górach. Ślub na tle czerwieni tonącego w morzu słońca czy umajony ołtarz na plaży na każdym zrobiłyby ogromne wrażenie. Nieco więcej „zachodu” wymaga ślub w zagranicznym plenerze, ale i w organizacji takich wydarzeń specjalizują się biura turystyczne. Te w ofercie mają m. in. uroczystości na Mauritiusie, Dominikanie, Sri Lance, Maderze, Bali czy w Chorwacji.

Na taki ślub marzeń zdecydowali się Katarzyna i Marcin z Radomska, którzy „tak” powiedzieli sobie na Cyprze. - W tym miejscu jesteśmy zakochani od kilku lat. Zaręczyliśmy się tu, a nasz synek na drugie imię ma Cyprian. Marzyliśmy o tym, by wziąć tu ślub, ale wydawało nam się, że będzie z tym masa problemów - wspomina Kasia. - Tymczasem na początku roku, znajomi namówili nas na wakacje na Cyprze. Po kilku dniach okazało się, że chętnych jest więcej. W Walentynki pomyśleliśmy: „może przyjemnie byłoby wziąć ślub w obecności znajomych i przyjaciół, skoro już lecimy tam razem?”W końcu liczba chętnych urosła do 40.

Radomszczanie postanowili wszystko załatwić sami, a to wcale nie takie trudne. Wszystko można było zrobić przez internet. - Wystarczyło skontaktować się z działem ślubów w tamtejszym urzędzie. Miejscowość, w której spędzaliśmy wakacje i w której braliśmy ślub – Agia Napa – ma wyznaczone kilkanaście miejsc, w których ślub może się odbyć. To może być plaża, muzeum, wzgórze z pięknym widokiem czy urokliwa polana – opowiada Kasia. - Wybraliśmy miejsce oraz jedną z zaproponowanych dat, mała plaża dosłownie kilka kilometrów od naszego hotelu. Przesłaliśmy skany dokumentów, których listę dostaliśmy od urzędników, a już navmiejscu dokonaliśmy opłaty za ślub i podpisaliśmy papiery.

Potrzebne były odpisy aktów urodzenia oraz zaświadczenie stwierdzające, że zgodnie z prawem polskim można zawrzeć małżeństwo. - Te dokumenty otrzymaliśmy w USC i musieliśmy je przetłumaczyć u tłumacza przysięgłego na język angielski. Dodatkowo na zaświadczeniu wymagana była klauzula Appostile, którą wydaje Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Po ślubie taką samą klauzulę musiało wystawić nam ministerstwo cypryjskie. Akt małżeństwa musieliśmy przetłumaczyć i dostarczyć do USC, gdzie dokument ten został zalegalizowany, a my otrzymaliśmy polski akt małżeństwa – wyjaśnia Marcin.

Na przygotowanie ślubu para miała 4 miesiące, co w zupełności wystarczyło. - Chcąc zorganizować taką uroczystość w kameralnym gronie na załatwienie dokumentów, strojów, biletów i hoteli wystarczyłoby ok. 2 miesięcy - dodaje Marcin.

Ślub na Cyprze nie był prostym przedsięwzięciem logistycznym. Trzeba było zarezerwować loty i hotele dla rodziny, każdemu zrobić odprawę, wydrukować potwierdzenie noclegu i odpowiedzieć na setki pytań dotyczących bagażu czy hotelu. - Na Cypr lecieliśmy w trzech turach, więc było trochę zamieszania, ale obyło się bez większych przygód - mówi Kasia.

Z kosmetyczką i fryzjerem też problemów nie było. Z usług tej pierwszej Kasia nie korzystała, a fryzurę zrobiła jej 13-letnia córka przyjaciółki. Ślub odbył się w altanie przy plaży, udzieliła go cypryjska urzędniczka. Ceremonia odbywała się w języku angielskim, ale para poprosiła koleżankę o tłumaczenie. - Przysięgę mówiliśmy już po polsku, aby nadać ceremonii trochę polskiego klimatu – mówi „świeżo upieczona” żona. - Po złożeniu podpisów dostaliśmy prezenty od pani urzędnik – pamiątkowy obrazek oraz kłódkę z naszymi imionami i datą ślubu. Później był szampan i życzenia od naszych gości, a następnie wszyscy przeszliśmy kilkaset metrów do Mostu Miłości, na którym zawiesiliśmy naszą kłódkę.

Przyjęcie przygotowano w tradycyjnej tawernie, w tle grała grecka muzyka, a na stołach królowały cypryjskie przysmaki. Tradycyjnym akcentem były m. in. polskie przyśpiewki.
Kasia zapytana o to, co najlepiej zapamięta z tamtego dnia, odpowiada: - Zapamiętam to, jak wszystko pięknie wyglądało. Cudne przystrojona altanka z widokiem na piękną plażę i morze, z biało-błękitną łódką obok i romantyczną huśtawką... uśmiechnięci i ubrani na biało goście... całość wyglądała jeszcze lepiej, niż w moich marzeniach...

Marcin nigdy nie zapomni uśmiechu „najważniejszej osoby na weselu” - swojej żony. - Zapamiętam niesamowitą atmosferę, jaką stworzyli wszyscy, którzy z nami wtedy chcieli być. Zapamiętam też naszych rodziców, dla których było to na pewno piękne przeżycie, a bez których ta uroczystość byłaby nie do końca nasza - dodaje Marcin.

Jak przyznaje para, goście z entuzjazmem podeszli do wydarzenia. Niektórzy stwierdzili wręcz, że sami chcieliby mieć taki ślub. - Mamy nadzieję, że uroczystość nie tylko dla nas, ale i dla naszych gości, była wyjątkowym przeżyciem – mówi Marcin. Jak przyznaje, koszty nie były większe niż w przypadku tradycyjnego polskiego wesela, choć same opłaty w cypryjskim USC były, w przeliczeniu na złotówki, około dwa razy wyższe niż w Polsce. - Zapłaciliśmy za wyrobienie dokumentów, wynajem autobusu, przyjęcie, stroje, obrączki i samą organizację ślubu przez urząd.

Zobacz także: Ślub na Bali - ekstrawagancja, luksus czy fajna przygoda?

Warszawa. Grażyna Ograbek organizuje śluby na indonezyjskiej wyspie Bali. Ograbek opowiedziała w studiu "Dzień Dobry TVN" o tym, co wyjątkowego jest w tej wyspie i dlaczego pary decydują się na ślub w egzotycznej scenerii. - To są dużo niższe koszty niż w Polsce - zauważyła specjalistka

Wiadomości Łódź, Wydarzenia Łódź

Komentarze (0)

Aby się wypowiedzieć musisz być zalogowany!


Zaloguj się Zarejestruj się

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!