Jerzy Dworak ze wsi Budzów w gm. Żytno na swoim podwórku ma słup energetyczny i stację transformatorowa z napięciem sięgającym 15 tysięcy wolt. - Działkę w Budzowie odziedziczyłem kilka lat temu poojcu.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Jerzy Dworak ze wsi Budzów w gm. Żytno na swoim podwórku ma słup energetyczny i stację transformatorowa z napięciem sięgającym 15 tysięcy wolt.

- Działkę w Budzowie odziedziczyłem kilka lat temu poojcu. Co mi jednak po terenie, nad którym na długości 86 metrów leci linia wysokiego napięcia, a na ziemi stoją dwa stare słupy. Nie można tam nic pobudować, a sprzedać taki teren jest trudno. Bo na co komu taka działka... - denerwuje się Jerzy Dworak.

Stacja wybudowana została w 1964 roku w ramach powszechnej elektryfikacji wsi. - To był przymus administracyjny. Nie ma podpisu ojca, który by na to wyrażał zgodę - kontynuuje Dworak.

Stacja trafo i słup są własnością częstochowskiej firmy energetycznej "Enion". To właśnie do niej w pierwszej kolejności zwrócił się Jerzy Dworak. - Uznałem, że zakład energetyczny powinien podpisać ze mną umowę i płacić mi za dzierżawę. Zasugerowałem, że co miesiąc chciałbym otrzymywać 100 złotych czegoś w rodzaju rekompensaty. Dlaczego niby "Enion" ma mieć zyski moim kosztem? Dlaczego nie dadzą mi na przykład prądu za darmo? - argumentuje swoje działanie mieszkaniec Budzowa.

"Enion" wniosek odrzucił. - Urządzenia zostały wybudowane za zgodą ówczesnych właścicieli w ramach elektryfikacji wsi w oparciu o ustawę z 28 czerwca 1950 roku. Zarówno wcześniejsze, jak i obecne przepisy nie obligują nas do ponoszenia opłat z tytułu ich lokalizacji - tłumaczyli przedstawiciele spółki "Enion".

Jerzy Dworak złożył więc przeciw "Enionowi" pozew do Sądu Rejonowego w Częstochowie, domagając się odszkodowania za bezumowne korzystanie z jego nieruchomości.- Pozew został jednak odrzucony, bo według sądu wszystko odbyło się zgodnie z przepisami, a protokół z zebrania mieszkańców w 1963 roku potwierdza brak zastrzeżeń co do projektu elektryfikacji - mówi Dworak.

Sąd zasugerował też, że Jerzy Dworak, ma prawo zwrócić się do "Enionu" o wykup nieruchomości. Na razie nasz Czytelnik z tego prawa nie skorzystał. Za to wystawił "Enionowi" rachunek w wysokości 600 złotych za każdy miesiąc tego roku.

- Zabroniłem im również wstępu na moją działkę w celu prowadzenia prac naprawczych i konserwacyjnych. W odpowiedzi usłyszałem, że jak ich nie wpuszczę, to w sklepie lody się roztopią, mleko się skwasi... Gdzie mam iść po pomoc? Urzędy miały być przyjazne obywatelowi... - żali się.

Jerzy Dworak o pomoc poprosił także radomszczańskie starostwo. Chciał, by urzędnicy unieważnili decyzję Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Radomsku z 1963 roku, która potwierdzała lokalizację i budowę linii wysokiego napięcia oraz stacji transformatorowej.

- Sprawa została przekazana do wojewody. Z tego, co nam wiadomo, jest już decyzja w tej sprawie ale. Negatywna - mówi Aneta Niedźwiecka, rzecznik Starostwa Powiatowego w Radomsku.

Decyzja ta nie trafiła jednak jeszcze do Jerzego Dworaka. A do czasu zamknięcia gazety nie otrzymaliśmy jej potwierdzenia z Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi.

Wiadomości Łódź, Wydarzenia Łódź

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!