18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

reklama

Co się dzieje w schronisku dla zwierząt w Radomsku - komentarze władz i ekspertów

Justyna Drzazga-NowińskaZaktualizowano 
Czy w radomszczańskim schronisku dla zwierząt psy naprawdę głodują? Justyna Drzazga-Nowińska
Miłośnicy zwierząt złapali się ostatnio za głowy. Radomsko obiegła bowiem szokująca informacja, że psy i koty z radomszczańskiego schroniska umierają z głodu i wycieńczenia. Jak naprawdę wygląda sytuacja w schronisku? Jak problem komentują m. in. prezydent Anna Milczanowska i weterynarz Marek Dobrowolski?

- Początkowo wierzyłem pracownikom schroniska, że dwa kotły jedzenia dziennie wystarczają. W styczniu padło jednak aż piętnaście zwierząt, więc zacząłem szukać przyczyn. Okazało się, że chodzi o niedożywienie... - ujawnił Marek Dobrowolski, lekarz weterynarii, który od stycznia dwie godzinny dziennie pracuje w schronisku.

W placówce, którą od 10 lat prowadzi miejska spółka Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej, natychmiast pojawili się kontrolerzy z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii. "W niektórych boksach niedożywione psy. Ilość psów i kotów w dokumentacji nie zgadza się ze stanem faktycznym" - czytamy w raporcie pokontrolnym.

Weterynarz pracujący od trzech miesięcy w miejskim schronisku w Radomsku postanowił nagłośnić dramat zwierząt, jaki jego zdaniem rozgrywa się w tej placówce.
- Psy i koty w schronisku umierają z głodu i wycieńczenia - napisał kilka dni temu Marek Dobrowolski, lekarz weterynarii z Radomska, w skardze do prezydent miasta.

Całą sprawę "podgrzały" dwa zdjęcia, które ukazały się na blogu byłego prezydenta Jerzego Słowińskiego. Internauci, którzy zobaczyli na nich wychudzonego owczarka niemieckiego i równie chudego, a na dodatek okaleczonego charta, zaczęli zastanawiać się, jak ktoś mógł do tego dopuścić...

"Kto jest okrutny w stosunku do zwierząt, ten nie może być dobrym człowiekiem" - te słowa Arthura Schopenhauera cytował Słowiński na swym blogu. - Brak mi słów. Jak można być tak bezdusznym dla zwierząt. Zastanawiam się, czy tą sprawą nie powinna zająć się prokuratura - komentował.

Przedstawiciele Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, miejskiej spółki, która prowadzi schronisko przy ul. Spacerowej oraz urzędnicy magistratu, który dotuje placówkę, odpierają te zarzuty. - W schronisku nigdy nie brakowało, nie brakuje i nie będzie brakować pożywienia dla zwierząt. Urząd przeznacza miesięcznie na jego utrzymanie około 18 tysięcy złotych - twierdziła prezydent Anna Milczanowska podczas poniedziałkowej konferencji w schronisku.

- Drugie tyle do schroniska dokłada PGK. Już w ubiegłym roku racje żywieniowe zostały zwiększone z 15,3 do 17,5 tysiąca kilogramów - dodał Wiesław Kamiński, szef PGK.
Mimo tych zapewnień, Marek Dobrowolski twardo obstawał przy swoim (też uczestniczył w spotkaniu): - To ja jestem tu codziennie. Widziałem, w jakim stanie były zwierzęta...

Weterynarz opowiadał o suce owczarka niemieckiego, która po dwumiesięcznym pobycie w schronisku ważyła zaledwie 15 kg. - Normalnie odżywiona suka powinna ważyć 35 kilogramów. Jej widok sprawił, że nie mogłem spać... - mówił.

Tymczasem pracownicy schroniska, którzy także zarzekają się, że nie głodzili zwierząt, na swoją obronę mają...
Tymczasem pracownicy schroniska, którzy także zarzekają się, że nie głodzili zwierząt, na swoją obronę mają m.in. to, że w placówce nadal jest kilka psów z dwucyfrowymi tatuażami. - To znak, że trafiły one do nas jakieś dziesięć lat temu. I dowód na to, że miały co jeść, skoro do tej pory nie padły - podkreślał Adam Dryja.

Obsługa schroniska dodaje, że wśród zwierząt, które tam trafiają, rzadko są okazy zdrowia.
- Zazwyczaj są to psy wygłodzone, schorowane, stare. To fakt, w schronisku mamy psy chudsze i te bardziej otyłe. Jedne bowiem dominują w kojcach i wyjadają z misek innym. Co mamy jednak na to poradzić. Warunki mamy, jakie mamy. Staramy się przede wszystkim tak dobierać psy w kojach, by się nie gryzły - tłumaczą pracownicy.

Przyznali, że pokazywany na zdjęciach owczarek i chart rzeczywiście są wychudzone. Twierdzili, jednak że zwierzęta te miały oddzielne kojce i jedzenia pod dostatkiem. Mimo to chudły. Chart z tęsknoty za właścicielami sam zaś się okaleczał.
Dobrowolski jest innego zdania.
- Padają zwierzęta młode, zaszczepione, odrobaczone, które z całą pewnością nie miały innego powodu, by odejść, jak tylko wycieńczenie spowodowane niedożywieniem - uważa.

Prezydent Milczanowska podejrzewa, że zarzuty mają związek z polityką. - To walka polityczna. Podobna sytuacja miała miejsce kiedy byłam radną, ale wtedy nie dałam się w to wciągnąć, bo widziałam, że psy mają co jeść - stwierdziła.

Najistotniejsze w całej sprawie jest to, że dzięki zaangażowaniu Dobrowolskiego zwierzęta dostają więcej pożywienia.
- I dobrze, bo na tym mi zależało. Podejrzewanie mnie, że uczestniczę w walce politycznej, jest zupełnie bezzasadne. Nie mam nic do obecnej pani prezydent. Po prostu chodzi mi o dobro zwierząt - mówi Dobrowolski.

Opowiada, że wcześniej zwierzęta dostawały tylko raz dziennie rzadki krupnik na kościach, a suchą karmę jadły tylko w sobotę i niedzielę (posiłki w weekendy nie są gotowane). Teraz zaś dostają jedzenie dwa razy dziennie: rano suchą karmę, a o godzinie 13. ciepłą zupę gotowaną na tzw. porcjach rosołowych i mięsie mielonym. Wzbogacana jest ona także makaronem, ryżem i witaminami.

Wyjaśnianiem sytuacji w radomszczańskim schronisku zajmie się wkrótce straż dla zwierząt. O kontrolę poprosiła prezydent Milczanowska. - Jak będzie trzeba, to powiadomię prokuraturę - zapewnia.

Kontrolę przeprowadzili już pracownicy powiatowego inspektoratu weterynarii. Inspektorzy też zauważyli, że niektóre psy są niedożywione. Jednym z ich zaleceń było natychmiastowe zwiększenie dawki żywieniowej. Warto przypomnieć, że przedstawiciele Radomszczańskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami już od dłuższego czasu apelowali, że w schronisku dzieje się nie najlepiej. Gdyby zwierzęta mogły mówić...

60 sekund biznesu: W Polsce sięgajmy po rzeczy polskie

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3