Miał prawo jazdy – prowadzi sklep

Materiał informacyjny ABC na kołach
Udostępnij:
W Danii przez 12 godzin dziennie wycinał i pakował do transportu bożonarodzeniowe choinki. W Polsce przez 5 lat przerzucał towary w hurtowni. Bywał tak zmęczony, że teraz nazywa ten okres wyjętym z życia. Lepszą pracę wymyślił sobie sam. Dziś jest dumny z tego, że po dwóch latach prowadzenia auto-sklepu rozpoczął budowę domu dla siebie, żony i pięcioletniego syna.

Z zawodu jest mechanikiem. Ma dyplom technika pojazdów samochodowych. – Fajna robota przy mechanice, ale jednak wolę spożywkę – z uśmiechem mówi 28-letni Mariusz Ilas z okolic Kraśnika. Od 3 lat jest agentem „abc na kołach”, największej sieci handlu mobilnego w Polsce.

Skusiły go warunki finansowe – 4 tys. zł podstawy na rękę plus premie od 1,5% do 4,5% przyznawane od wypracowanego obrotu powyżej 30 tys. zł miesięcznie. Szczególnie w warunkach pandemii okazało się to wynikiem nietrudnym do osiągnięcia.

Na starcie musiał założyć działalność gospodarczą i wpłacić 3,5 tys. zł kaucji na wypadek ewentualnych szkód w powierzonym sprzęcie. Oprócz podstawy dostaje dofinansowanie do kosztów paliwa. Jego wysokość uzależniona jest od zużycia paliwa auto-sklepu. W razie awarii ma zapewniony szybki serwis lub auto zastępcze.

Z „abc na kołach” podpisał umowę na czas nieokreślony. Choć obecnie sieć zapewnia plan tras dla auto-sklepów, Mariusz Ilas wyznaczył je sobie sam. Zaczął od wiosek, w których mieszkają jego rodzina i znajomi. Przez miesiąc rozmawiał, zachęcał do zakupów, zbierał zamówienia i rozdawał ulotki. Korzystał z materiałów, szkoleń i podpowiedzi centrali „abc na kołach”. Tak stworzył własny rynek o promieniu 60-80 km od domu. – Najpierw miałem dwie trasy, które objeżdżałem trzy razy w tygodniu, ale żeby zwiększyć zarobki dodałem trzecią trasę, więc teraz u swoich klientów jestem dwa razy w tygodniu – wyjaśnia Mariusz Ilas. Jeździ od poniedziałku do soboty, choć zgodnie z umową może mieć wolny też poniedziałek. Na razie woli jednak więcej zarobić.

Dzień roboczy zaczyna o 4:30 od kawy i obfitego śniadania. O 5:00 wyrusza samochodem do piekarni, z której odbiera świeże pieczywo. Zamówił je poprzedniego dnia. Z pieczywem jedzie do pobliskiej hurtowni Eurocash Cash & Carry, tam włącza i synchronizuje system sprzedaży. Wprowadza do niego dostawę pieczywa.

O 6:00 jako jeden z pierwszych jest już na hali hurtowni Eurocash Cash&Carry, żeby odebrać zamówione wcześniej produkty. Później przez około godzinę układa je w swoim sklepie i wprowadza do systemu. O 7:45 jest już w drodze do pierwszej wsi. Pierwszego klienta zwykle obsługuje około 8:00. – Ważne, żeby godziny przyjazdu do klientów były stałe, bo to pozwala wpisać zakupy w mobilnym sklepie w ich plany dnia – radzi Mariusz Ilas.

Handel kończy najpóźniej o 13 i wraca do hurtowni Eurocash, w której stacjonuje jego auto-sklep. Tam zostawia puste opakowania. Porządkuje bałagan, który powstaje na nierównych drogach. Zamiata i myje podłogę w swoim sklepie. Podłącza go do zasilania zewnętrznego. O 14 wraca do domu i do wieczora ma czas dla siebie.

Raport gotówkowy i zamówienia na kolejny dzień robi około 20:00. Razem z dojazdami prowadzenie auto-sklepu zajmuje mu około 10 godzin dziennie. – Jestem w stanie znaleźć czas i siły dla rodziny, a kiedy trzeba zajmuję się swoją plantacją malin i pomagam w budowie własnego domu – dodaje z satysfakcją.

Do kierowania nowoczesnym auto-sklepem wystarczyło prawo jazdy na samochody osobowe. Nie potrzebował doświadczenia w handlu, bo szybko nabrał go w praktyce. Musiał wykazać się jedynie niekaralnością, książeczką sanepidu i umiejętnością nawiązywania relacji z klientami.

Na co dzień jest kierowcą, sprzedawcą, przedsiębiorcą, zaopatrzeniowcem i psychologiem, bo widzi, jak często ludzie potrzebują nie tylko zrobić zakupy, ale po prostu porozmawiać z innym człowiekiem. – Klienci czują, że dzięki mnie mają dużą wygodę. Kiedyś poproszono mnie nawet o dostawę węgla na zimę i nowej butli z gazem, choć to nie moja działka – wspomina z uśmiechem.

Dobre relacje procentują. Sygnał dźwiękowy „abc na kołach” puszczany przez megafon, kiedy wjeżdża do wsi, wiele osób odbiera bardzo pozytywnie jako znak, że pora na zakupy u Pana Mariusza. Dlatego nigdy nie zawodzi, gdy ma zrealizować jakieś indywidualne zamówienia. Kiedy trzeba sam kompletuje zakupy i zanosi je klientom pod drzwi. 90 procent z nich to starsze, często schorowane kobiety, które przy niepogodzie nie wychodzą nawet z domu. – Oprócz wygody liczy się zaufanie do jakości i świeżości produktów z mojego sklepu – zaznacza Mariusz Ilas. Tym wygrywa nie tylko z mobilną, ale też ze stacjonarną konkurencją.

Pandemia sprawiła, że liczba klientów auto-sklepu Mariusza Ilasa wzrosła niemal 2-krotnie. Codziennie sprzedaje po 40-60 kg różnych rodzajów karmy dla psów i kotów. Mimo że handluje głównie na wsi, świetnie sprzedają się ziemniaki, marchew, pietruszka oraz inne warzywa i owoce. Większość klientów kupuje mleko i inne produkty nabiałowe. Dużym zainteresowaniem cieszą się też mięso i wędliny pakowane próżniowo. Dobrze schodzą artykuły o większej masie, takie jak: napoje, cukier, mąka, kasze. Bywa, że latem cała zamrażarka lodów, która mieści ich około 200 sztuk, starcza tylko na połowę trasy. W sumie jego sklep w bieżącej ofercie ma średnio 500-600 różnych produktów, ale zawsze przyjmuje też zamówienia indywidualne, które realizuje 2 dni później, jadąc tą samą trasą. Realizuje je w hurtowni Eurocash Cash&Carry, która ma w ofercie ponad 5 tys. produktów, klienci mogą zatem zamówić „na życzenie” dowolny, potrzebny im produkt.

Prowadzenie sklepu w samochodzie jest dużo lżejsze niż to co robiłem wcześniej, a zarobki są 3 razy większe – podkreśla Mariusz Ilas i przyznaje, że do dorabiania w Danii już by nie wrócił.

Szczegółowe informacje na temat współpracy z siecią „abc na kołach” dostępne na stronie internetowej www.abcnakolach.pl lub pod numerem telefonu: 500 063 241.

Materiał oryginalny: Miał prawo jazdy – prowadzi sklep - Radomsko Nasze Miasto

Dodaj ogłoszenie